Strona Główna » Opinie » woj. lubelskie » Marcin Dołęga dla Relacji24.pl

Marcin Dołęga dla Relacji24.pl

2010-01-14 , Ostatnia aktualizacja: 2010-01-14 16:51

Podczas ostatniej Gali Mistrzów Sportu miałem okazję porozmawiać z jednym z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w ostatnich latach - Marcinem Dołęgą. Marcin opowiadał o swoich planach na przyszłość, Plebiscycie na Najlepszego Polskiego Sportowca a także o swych początkach ze sportem.

Marcin, co prawda nie ma Cię w pierwszej 10 dziesiątce Plebiscytu, jednak sama nominacja to duże wyróżnienie dla każdego polskiego sportowca. Dla Ciebie też?

Na pewno trzeba się cieszyć z tego, że zostałem nominowany jako ten 21. Nie tylko ja, jako mistrz świata, nie zostałem wybrany do 10, dlatego jakoś specjalnie nie rozpaczam. Mogę się tylko zastanawiać dlaczego mnie tam zabrakło. Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, iż dyscyplina którą reprezentuje nie jest zbyt popularna. O porównaniu z siatkówka czy piłką nożną, nawet nie mam co marzyć. Widać to było nawet dzisiaj, gdzie 2 reprezentantów siatkówki znalazło się w 10. No ale tak to już w życiu bywa. Jest to wybór kibiców.

Sprawiedliwy?

Może i sprawiedliwy, ale jeżeli chodzi o mnie, chciałbym, żeby została zmieniona nazwa. Powinien to być Plebiscyt  nie dla najlepszego, ale najpopularniejszego sportowca. Wtedy na pewno nikt by nie miał pretensji.
    
U innych sportowców też da się zauważyć taki punkt widzenia?

Rozmawiałem przed chwilą z kilkoma, i niestety wielu z nich podziela moją opinię. Niektórzy mają żal do samej nazwy. Każdy na pewno jest zadowolony z tego, że znalazł się w tej 20, a nawet 21, co do tego wątpliwości nie ma.

Jak wyobrażasz sobie w takim razie takie wybory? Powinni decydować sami fachowcy? Pamiętajmy, że Plebiscyt ma swoją tradycję i historię, w której zawsze wpływ na wyniki miała popularność danego sportowca. 

Może po prostu zrobimy 2 plebiscyty? Dla najpopularniejszego i najlepszego sportowca. Nie chce komentować ubiegłego roku, gdzie zwycięzca jednego wyścigu, zdetronizował mistrzów olimpijskich. O tym czy jest to fair czy też nie, niech każdy sobie odpowie sam.

Zostawiając temat Plebiscytu. Opowiedz nam o swoich początkach ze sportem. 

Pochodzę z małego miasta, Łukowa, który liczy sobie ok. 40 tys. mieszkańców. Od małego chciałem uprawiać sport a dyscyplin, które mógłbym wybrać, za dużo nie było. Poważniejsze treningi rozpocząłem w wieku 10 lat.  Zaczynałem jak większość młodych chłopaków, którzy ganiają za piłką pod blokiem. Nie odbiegałem zbytnio od swoich rówieśników. 

A później, gdy zacząłeś poważniej podchodzić do sportu?

W wieku 10 lat, liczyły się piłka nożna, zapasy i ciężary . Gdy miałem 15 lat, poszedłem do szkoły średniej, i wtedy podjąłem decyzję, że chce uprawiać podnoszenie ciężarów, i chcę to robić na wysokim poziomie. Robiłem wszystko, żeby postawione przeze mnie cele, krok po kroku realizować.

Sam stawiałeś sobie te cele? Czy może coś miało na to decydujący wpływ?

W wieku 15 lat wyprowadziłem się z domu i zamieszkałem w internacie. Co prawda, było to tylko 30 km od domu, jednak prowadziłem już swoje dorosłe życie. W głównej mierze sam decydowałem już o tym, co chce w życiu robić.

Pytam, gdyż patrząc na dzisiejszą młodzież, ciężko jest zauważyć u nich taką motywację, o jakiej wspominasz Ty i zawodnicy w twoim wieku.

Też to zauważyłem, zauważają to też inni sportowcy. Staramy sie pomóc młodzieży, jeździmy po szkołach - podstawówkach, gimnazjach a nawet szkołach średnich. Nie tyle zachęcamy do podnoszenia ciężarów, co po prostu do uprawiania sportu. Jest to znakomita forma kształtowania swojego charakteru, a dodatkowo pozytywnie wpływa na nasze zdrowie.

Jak na to reagują?

Niestety, widać co się teraz dzieje w Polsce. Wielu moich znajomych ze szkoły podstawowej, stoi pod sklepem z butelką piwa w ręku, a ja jestem sportowcem - mistrzem świata. Staram się robić tylę, ile mogę, aby przekonać dzieciaki, że mają szansę coś w życiu osiągnąć i wcale nie muszą tak skończyć. Postawiłem sobie w życiu cele i je realizuje. Chcę pokazać, że naprawdę można to zrobić. Wystarczy chcieć. Jeśli choć garstka z tych, z którymi rozmawiam, to zrozumie, będzie to moim olbrzymim sukcesem.

Co planujesz w 2010 roku?

Do marca odpoczywam, gdyż w tym roku przygotowuję się tylko do 1 imprezy - Mistrzostw Świata, które odbędą się pod koniec września. Są to pierwsze kwalifikacje do Igrzysk Olimpijskich, dlatego jest to bardzo ważna impreza. W związku z tym, odpuściłem kwietniowe Mistrzostwa Europy, bo w moim przypadku, gdzie jak wiadomo kontuzje mnie nie omijają, wolę przygotować się do 1 imprezy, ale dobrze.

Czyli powoli przygotowujesz się Igrzysk Olimpijskich ?

Na razie skupiam się na 2010 roku, jednak nie da się ukryć, że moje przygotowania w jakiejś części są podporządkowane Igrzyskom Olimpijskim.

Bawisz się dzisiaj do białego rana, czy też planujesz wcześniejsze wyjście?

Miejmy nadzieję, że do jajecznicy wytrwam. (śmiech)

 

Marcin tak jak powiedział, tak zrobił. Jako jedyny sportowiec, wytrwał na parkiecie do samego rana i w nagrodę, posmakował tradycyjnej jajecznicy. 

Mamy nadzieję, że wytrwałości starczy mu także do zdobycia złotego medalu na Igrzyskach Olimpijskich. Szczerze mu tego życzymy. 

 

Ten tekst nie został jeszcze przez Ciebie oceniony
Dodał : PK

Mój komentarz

E-mail
Hasło
-

Twój region

Popularne RSS