Zdecydowaną liderką wyścigu o medal w polskiej ekipie jest Justyna Kowalczyk, co do tego nikt nie ma wątpliwości. Pojawia się tylko pytanie, ile tych medali zdobędzie i ewentualnie jakiego koloru będą.
Forma jaką prezentuje polska biegaczka w tym sezonie, pozwala przypuszczać, iż 3 medale są jak najbardziej w jej zasięgu ( 3 złota, ach co to byłby za wynik ! ) Chyba każdy inny, gorszy rezultat odebrany zostanie jako porażka. Powrotu bez medalu, nie przewidują nawet najczarniejsze scenariusze.
Miejmy nadzieję, że Kowalczyk wytrzyma presję i pobiegnie po medal bez żadych komplikacji.
Swoimi ostatnimi występami, apetyty polskich kibiców znacznie wyostrzył Adam Małysz, uważany za jednego z głównych kandydatów do medalu. Szczególnie na małej skoczni, Małysz może pokazać swoje umiejętności. W jego kolekcji brakuje tylko złotego krążka. Czy uda mu się zdobyć go właśnie w Vancouver? Szanse na to ma nie małe.
Wraz z Małyszem, po cichu liczymy na sukces w zawodach drużynowych. Co prawda, złoto i srebro jest chyba poza zasięgiem naszych skoczków, ale przy dobrych wiatrach i odrobinie szczęścia, brąz byłby doskonałym rezultatem.
Ostatnią nadzieją medalową jest Tomasz Sikora, który co prawda nie jest w tak znakomitej formie jak jeszcze kilkanaście miesięcy temu, ale jest na tyle doświadczonym i zawziętym zawodnikiem, że o jego przygotowanie nie mamy się co martwić. Tylko czy to wystarczy do zdobycia medalu?
Na tym chyba kończą się nazwiska, dzięki którym, być może wysłuchamy Mazurka Dąbrowskiego na największej zimowej imprezie sportowej w tym roku.
Nie jest ich zbyt dużo, ale i tak nie ma co narzekać. Cieszmy się tym, co mamy.