Decyzja Gołoty, choć jeszcze nieoficjalna, ma już niedługo zostac potwierdzona.
Wraz z decyzją, pojawia się pytanie:
Czy w dzisiejszym świecie, kolejnym, obowiązkowym krokiem w karierze sportowca musi być rozmienianie się na dobre w tego typu tandetnym show?
Andrzej Gołota to jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w Polsce, bardzo zamożna, której, wydawać by się mogło, do szczęścia nie jest potrzebne wywijanie piruetów z partnerką na parkietach Tańca z Gwiazdami.
A jednak jakaś siła sprawia, że także "Endrju" lgnie przed kamery. niczym głodna mysz do sera.
Pytanie - po co? Dla kasy? Dla popularności? Dla spełnienia dziecięcych marzeń?
W USA na parkiecie tańczyli między innymi Tyson czy Holyfield. Tylko czy także w tym przypadku, polscy sportowcy muszą się upodabniać do tych zza Oceanu?
Ja w tym widzę tylko chęć kreowania żałosnego wizerunku, choćby takiego jaki stworzył sobie Mariusz Pudzianowski, który jeszcze kilka miesięcy temu, był obecny niemal w każdych mediach, słodząc i słodząc na swój temat.
Gołota tego nie potrzebuje, jest legendą. Naszym małym polskim bohaterem.
Więc pytam: Andrzej, po co ?