W niedzielę w hali przy ulicy Banacha 2a, futsalowcy AZS Uniwersytetu Warszawskiego odnieśli cenne zwycięstwo nad bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie w I lidze. Dodatkowo zrewanżowali się za porażkę w pierwszej rundzie w Bialymstoku 3-1. "Uważam że w tamtym spotkaniu zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziów" - mówił przed spotkaniem trener AZS-u UW Rafał Klimkowski. Mimo że na parkiecie było gorąco to jednak po niedzielnym meczu do arbitrów nikt nie może mieć pretensji.
Zaczeło się po myśli gospodarzy, którzy na początku meczu dwa razy trafili w słupek bramki Norberta Jendruczka. Bramkarza gości pokonał dopiero w ósmej minucie spotkania Rafał Prażuch. Nowy zawodnik AZS-u imponuje skutecznością, był to jego piąty gol w czwartym meczuJednobramkowym rpowadzeniem zakończyła się pierwsza połowa.
O wiele więcej emocji czekało kibiców w drugiej części spotkania. Drużyna z Białegostoku zdołała odrobić straty ( 25 minuta Jakub Buźko) a następnie zdobyć gola na 1-2 ( 30 minuta Karol Domalewski). Przez moment zrobiło się naprawde gorąco. Naszczęście w odpowiednik momencie ciężar gry wzioł na siebie najbardziej doświadczony w zespole AZS-u Paweł Juchniewicz. Zawodnik który częściej asystuje niż zdobywa gole, pokazał że także i on zna sposoby na pokonanie bramkarza rywali. Najpierw w 32 minucie odebrał piłke rywalowi na środku parkiety i w sytuacji sam na sam zdobył wyrównującego gola. Dwie minuty później po indywidualnej akcji i przedarciu sie prawą stroną strzelił na 3-2. Swoją cegielke do zwycięstwa dołozył także Przemek Cegiełko ktory dał prowadzenie na 4-2. Piąte trafienie przypadło Juchniewiczowi, który grubo przed polem karnym huknoł w bramkę Heliosa - i po chwili mógł cieszyć się z hat tricka i ważnego zwycięstwa.
Cichymi bohaterami tego meczu są także bramkarz Michał Kozłowski, który obronił kilka trudnych piłek a także Grzegorz Och ktory może nie błyszczal w ofensywie, ale dobrze przerywał akcje gości.
Teraz przed zawodnikami AZS-u UW wyjazd na finał Akademickich Mistrzostwa Polski do Katowic.