
Zobacz także
Wydawało się też, że dodatkowym ułatwieniem będzie dla Polaków osoba koordynatora reprezentacji Brytyjczyka Nicka Browna (który jako tenisista znalazł się w kadrze na poprzednie spotkanie obu drużyn rozegrane na Legii w 1991 roku!), ale nic z tego. "Nick Brown nie może nam pomagać, ani nawet być na meczu i kontaktować się ze mną. Zabroniła mu tego Brytyjska Federacja Tenisowa, bo tak mówi jego kontrakt" mówił Szymanik podczas konferencji prasowej na lotnisku Okęcie. "Ale mnie to nie martwi. Procent szans na zwycięstwo przed każdym spotkaniem wynosi 50 - niezależnie od tego, kto stanie po drugiej stronie siatki".
Jak przystało na zgrany zespół, zawodnicy podzielają optymizm kapitana. "Rok temu zagrałem na Białorusi pierwszy mecz w kadrze, od tego czasu nie mogę się doczekać kolejnych występów" mówi Jerzy Janowicz. "Ostatnio nie miałem świetnych wyników, ale na Puchar Davisa koncentruję się szczególnie" zapewnia Michał Przysiężny, dodając, że po ostatnich kłopotach zdrowotnych nie ma już śladu. "Musimy zdobyć trzy punkty i wierzę, że nasz będzie jednym z nich" twierdzi Marcin Matkowski, a jego deblowy partner Mariusz Fyrstenberg uzupełnia, że twardy kort w hali, jaki przygotowali gospodarze, to dla naszego debla warunki nader sprzyjające.
Jacek Kseń, nowy prezes Polskiego Związku Tenisowego (a także bankowiec, tenisista i meloman), podkreśla, że przy okazji wizyty w Liverpoolu nie należy jednak zapominać o Beatlesach, zwłaszcza, że na rynek trafiły właśnie odczyszczone nagrania Wielkiej Czwórki. Liczymy wszyscy, że nasza Czwórka zagra nie gorzej.
Trzymamy kciuki za naszych zawodników !